fbpx

Czy media społecznościowe zastąpią strony firmowe?

Mikołaj Nowaczyk

Czy media społecznościowe zastąpią strony firmowe?

Czy media społecznościowe zastąpią strony firmowe?

Pewnie spodziewasz się, że skoro projektujemy strony, to przeczytasz tu, że media społecznościowe nigdy nie zastąpią stron firmowych. Bingo! Tak będzie, ale wcale nie dlatego, że “każdy kupiec swój towar chwali”.

Zacznijmy od powodów, które kryją się za tytułowym pytaniem. Dylemat pomiędzy wyborem strony internetowej a kontem w mediach społecznościowych tak naprawdę dotyczy pieniędzy, a nie postępu czy trendów.

Strona firmowa kosztuje i wymaga sporego zaangażowania, a stworzenie profilu jest za darmo i jest gotowy od ręki w kilka minut.

Problem w tym, że to, co porównujemy nie jest jak „San Pellegrino czy woda z kranu?”, tym bardziej nie jak „Android czy iPhone?” albo „snowboard czy narty?”.

To raczej jak porównywanie własnej siedziby z salonem sprzedaży do stolika z ulotkami w ruchliwym centrum handlowym. Jedno i drugie może być potrzebne w firmie, ale trudno tu mówić o zastępowaniu, bo to zupełnie inne rzeczy.

W tym artykule postaram się dać Ci szersze spojrzenie na sprawę, z perspektywy kogoś, kto zawodowo ma do czynienia ze stronami internetowymi, jak i marketingiem w mediach społecznościowych.

Czy firma może prowadzić marketing bez strony internetowej?

Prowadzenie działań marketingowych bez strony internetowej jest trudniejsze, niż się wydaje. W praktyce oparcie wszystkiego o konto w portalu społecznościowym jest bardzo niewygodne i wymaga ogromnego zaangażowania.

Samo tworzenie treści, bez której nie da się istnieć w socialach, wygląda może jak „pstryk i do ludzi”. W rzeczywistości godzina na przygotowanie posta nie zawsze wystarczy.

Gdy mowa o czasie, warto wspomnieć, że komunikacja tutaj wymaga szybkich reakcji. Na czacie nikt nie będzie czekał 1 dnia roboczego na odpowiedź, chce ją za 10 minut.

Pytań jest dużo, choć się powtarzają. Po ile? Kiedy? Jak? Gdzie? Niestety nie ma, gdzie odesłać tych ludzi. Za każdym razem trzeba pisać wszystko od nowa, czasem z telefonu, w windzie, w korkach i to bez błędów, żeby nie było wstydu.

Również dotarcie z ofertami w mediach społecznościowych nie będzie zbyt proste i tanie. W większości z nich algorytmy w imię „dobra użytkowników” zmniejszą zasięgi postów zawierających słowa takie jak „oferta”, „promocja”, „rabat”, „cena”, „konkurs” itd.

Suma summarum to pozornie kompaktowe rozwiązanie, nie sprawdzi się nawet dla jednoosobowych firm z jedną usługą, bo pozyskanie i obsługa tą drogą choćby kilku klientów to praca na cały etat.

Jesteś tu tylko produktem, gościem, klientem

Znasz facebook.com. Co by nie mówić to przecież też strona internetowa tylko, że nie Twoja. Jak wszystkie liczące się social media należy do korporacji. Ich celem jest ratowanie świata i pomaganie za darmo małym firmom. Prawda? Nie?

Te firmy są przebogate, bo użytkownicy są ich produktem. Każda aktywność, dodanie treści, rejestracja konta, to statystyki przyciągające inwestorów. To także pieniądze od firm, które płacą, by ich przekaz pojawił się kilkanaście centymetrów od oczu użytkowników.

Tutaj Twoja firma jest tylko gościem i musi się dostosowywać do zmieniających się zasad. Jest to bardzo dynamiczny świat i to, co działa teraz za tydzień, miesiąc czy rok już nie będzie działało albo będzie zmienione, usunięte lub zabronione.

Weźmy dla przykładu budowanie baz fanów i koszt ich budowania, by później dystrybuować treści wśród zgromadzonej społeczności. Po wprowadzeniu algorytmów oceniających posty i ich kolejnych aktualizacjach firmy docierają przeciętnie do 1-5% tych ludzi.

Co gorsza, nie można zabrać kontaktów i przenieść, działają jedynie w obrębie danego portalu. Kiedy tracisz dostęp, tracisz społeczność, a sposobności do tego jest wiele.

Włamania, przejęcia, bany czy ruchy biznesowe właścicieli mogą z dnia na dzień bezpowrotnie zakończyć obecność firmy online.

Budowanie głównej siedziby w internecie na cudzym gruncie i zasadach to zły pomysł i pułapki, których nikt by się nie spodziewał.

Przykładowo trenerzy personalni nie mogą reklamować efektów “przed/po”, a oferty dla grup wiekowych podpadają pod dyskryminację ze względu na wiek.

“Kropką nad i” niech będzie mała zagadka: co łączy Google+, MySpace, Vine, Naszą Klasę i Blipa? Przestały się opłacać, więc już ich nie ma, jak społeczności i kont firm, które się tam promowały.

Jedna strona mówi więcej niż 1000 postów

Strony firmowe mają nieporównywalnie większe możliwości niż profile w social mediach. Ma to ogromne znaczenie w branżach usługowych, gdzie trzeba dużo wytłumaczyć, zbudować wartość, obniżyć ryzyko itd.

Nikt, kto chce przetrwać w usługach, nie chce i nie może być najtańszy. Środki wyrazu, taktyki, technologia są do tego potrzebne i potrzebne, by robić to skutecznie.

Weźmy przykład brandingu. W mediach społecznościowych zwykle możesz wstawić obrazek w tle na profilu, ale rzadko kto tam wchodzi. Zostaje Ci avatar i grafika lub filmik dołączony do posta.

Nie jest źle, ale ktoś nad i pod Twoim postem robi to samo. Masz wycinek ekranu i ułamek sekundy, by zaprezentować i utrwalić w pamięci użytkowników swoje kolory i logo.

Na stronie dysponujesz pełną uwagą odwiedzającego i całym ekranem. Logo, kolory, kroje pisma, wzorki, nawet gdy wpisze coś w wyszukiwarkę, zobaczy tylko Twoje treści, bez rozpraszaczy, obcych marek, reklam i treści konkurencji.

Podobnie sprawy wyglądają z innymi podstawami jak choćby formatowanie tekstu. Gdy musisz dużo powiedzieć, blok tekstu poprzecinany emotikonami nie jest najlepszym medium.

W postach nie masz takich narzędzi jak choćby wyróżnienie ważnych fragmentów przez np. pogrubienie. Nie masz nagłówków, list, tabel, ilustracji w treści, przycisków, a jeśli działają linki w treści, to jedynie w postaci adresu strony (czyli nie zrobisz takiego łącza tekstowego do usługi projektowania stron).

Inaczej mówiąc możliwości postów w social mediach to ułamek tego jak możesz pokazać swoje treści na stronie firmowej. Czy atrakcyjność prezentacji ma znaczenie?

Odpowiedz sobie, odwiedzając strony, na których wydajesz najwięcej pieniędzy. Mogę się założyć, że wykorzystują większość tego, o czym przed chwilą mówiliśmy… a Ty akurat u nich zostawiasz najwięcej? Ma to sens?

Kolejny problem z treściami w mediach społecznościowych to ich główna istota. To dzieje się na żywo. Dodajesz teraz i jest, ale zaraz przemija zasypane stosem innych postów od firm i ludzi, którzy też chcą coś powiedzieć.

Na stronie firmowej wygląda to zupełnie inaczej. Nie musisz nieustannie tworzyć treści, żeby “istnieć”. Większość tego co stworzysz i umieścisz na stronie, przetrwa i będzie pracować przez lata, a efekty będą się sumować.

Z czasem zbudujesz najważniejsze i największe centrum informacji o Twojej firmie i ofercie. Dla klientów firmy usługowej to często jedyne tak kompleksowe źródło, które nie wymaga bezpośredniego kontaktu (czytaj: przekazania danych nieznanej firmie).

Z drugiej strony pomyśl, ile razy w roku odpowiadacie na te same, fundamentalne pytania. Ile godzin zyskasz, gdy klienci sami znajdą te odpowiedzi na stronie? Na ile te odpowiedzi będą lepiej przemyślane i przydatne? Win-win.

Przykładowo, gdy klient następnym razem zapyta mnie „czy media społecznościowe zastąpią strony firmowe?” podeślę mu link do tego artykułu.

To ważny temat, ale obszerny. W szybkiej rozmowie czy mailu trudno poruszyć tyle wątków lub dopracować coś potem dla klarowności przekazu.

Przekazu, który kontroluję i odbywa się na moich zasadach. Nikt mi jutro nie powie, że usuwa funkcjonalność bloga i znikną wszystkie moje artykuły. Gdy potrzebuję systemu do bookowania konsultacji, to rozbudowujemy stronę. Bez niczyjej zgody. Większe logo? Też mogę.

Ta kontrola to także wpływ na optymalizację strony pod kątem SEO, czyli zdobywania ruchu z najważniejszego źródła w internecie, jakim jest Google.

Jest to ważne ze względu na intencje ludzi, którzy aktywnie szukają w wyszukiwarce rozwiązania swoich problemów. To doskonały moment na przedstawienie oferty i szkoda go przegapić.

Nie będziemy już się zagłębiać w brak możliwości użycia wielu skutecznych strategii czy taktyk. Na koniec chcę Ci zwrócić uwagę na jeszcze jedną, choć bardzo ważną sprawę.

Warto zabezpieczyć firmową nazwę domeny, żeby nikt nie wykorzystał w ten sposób Twojej marki. Nie znajdziesz też lepszej końcówki dla firmowych adresów e-mail niż własna domena.

Prawdziwa rola mediów społecznościowych

Choć w kwestii zastępowania stron, media społecznościowe nie mają wiele do zaoferowania, to właściwie użyte są świetnym narzędziem do promocji firmy.

Media społecznościowe z czasem stały się rynkami z ogromnymi społecznościami i potencjałem reklamowym. Są samowystarczalne i ich istnienie nie zależy od ruchu z Google czy prowizji z reklam od zewnętrznych firm.

Wchodząc w taki ekosystem, zyskujesz nowe możliwości docierania do odbiorców z grupy docelowej. Odkrywasz całkiem nowe pokłady klientów, do których wcześniej nie było dostępu, bo np. mają problem, ale jeszcze nie szukali rozwiązania.

Nie bez znaczenia jest także sama obecność i otwarcie dodatkowego kanału kontaktu. Od wielu lat klienci preferują i oczekują czegoś, co nazywa się omnichannel, czyli jednoczesnego dostępu przez wiele kanałów (strona, telefon, e-mail, messenger itd.), więc warto im to zapewnić.

W ten sposób w dłuższej perspektywie czasu zwiększysz rozpoznawalność marki i zbudujesz relacje. Przy odrobinie wysiłku zdobędziesz też dowody, takie jak recenzje potwierdzające jakość, które ułatwią Ci sprzedaż nowym klientom.

Dzięki social mediom docieranie do kilku tysięcy osób tygodniowo stało się proste i dostępne nawet dla niewielkich firm. Zdarza się, że nie wymaga to dodatkowych pieniędzy, jeśli mają aktywną bazę i atrakcyjne materiały.

To miejsce na mniej dopieszczone treści, pokazujące ludzką twarz firmy. To także miejsce, gdzie warto udostępniać najważniejsze treści, by zwiększyć ich zasięg.

Treści, jakie tworzy się na blogi w firmach usługowych, często mają charakter edukacyjny. Może to wynikać np. ze specyfiki branży, która jako nowość nie jest znana i rozumiana przez klientów.

W takim przypadku media społecznościowe będą idealnym miejscem do udostępniania i promocji treści. Budowanie świadomości czy choćby czas spędzony z Twoją marką, na Twojej stronie są tego warte.

Tu niestety mam trochę gorszą wiadomość. Odpowiednia skala będzie wymagać płatanych reklam. Wbrew pozorom to nie znak czasu, bo docieranie do nowych ludzi od zawsze wymagało nakładów.

Fakt, że kiedyś było łatwiej. Organiczne zasięgi były o niebo wyższe. Kampanie były tańsze. Remarketing działał skuteczniej.

Jednak nadal jest o co walczyć. W usługach ruch z mediów społecznościowych to dodatkowe 5-20% odwiedzających strony firmowe.

Co jakby na to nie patrzeć jest również dowodem na to, że social media nie są konkurencją czy substytutem stron.

Media społecznościowe nigdy nie zastąpią stron firmowych

Strony firmowe i profile w mediach społecznościowych mają ze sobą niewiele wspólnego. Jestem też pewien, że profile nie zastąpią stron, choćby ze względu na bardzo ograniczone możliwości.

Budowanie głównej siedziby na cudzym terenie i zasadach to słaby pomysł. Kwestią czasu jest, że reguły się zmienią i będą nastawione na zwiększanie zysków właściciela, a co za tym idzie Twoich kosztów.

Media społecznościowe wykorzystuj zgodnie z ich przeznaczeniem. Buduj społeczność, relacje, dziel się treściami, traktuj jako wsparcie, ale niech te inwestycje wzmacniają zasoby, które są Twoją własnością i je kontrolujesz jak stronę firmową czy bazę e-mail.

Przed stronami jeszcze wiele szczęśliwych lat pełnych sukcesów i nie zmieni tego żadna nowa, modna platforma.

Może stronkę? Powodzenia 😉

Najnowsze artykuły o projektowaniu stron

Używamy plików cookies w celach statystycznych i marketingowych oraz by zapewnić prawidłowe działanie strony. Szczegółowe informacje znajdują się w polityce prywatności.